Chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem związanym z zajęciami i niestety jest ono negatywne.
Moja córka przez 5,5 tygodnia uczęszczała na indywidualne zajęcia z fizyki za 2 kurs liceum na poziomie rozszerzonym – łącznie odbyły się 23 lekcje po 1,5 godziny. Przed rozpoczęciem zajęć dokładnie wyjaśniłam Pani nauczycielce, że córka przez cały rok praktycznie nie uczyła się fizyki i że głównym celem zajęć jest przygotowanie jej do egzaminu. Została również przekazana lista tematów, które należało opanować.
Niestety córka nie zdała egzaminu.
Po egzaminie zadałam nauczycielce bardzo konkretne pytanie: czy jej zdaniem, po odbyciu wszystkich tych zajęć, córka opanowała materiał przynajmniej na ocenę 2. Na to pytanie nie otrzymałam odpowiedzi. Zamiast tego dostałam informację, że córka nie pracowała wystarczająco samodzielnie.
Jednocześnie jeszcze przed rozpoczęciem zajęć oraz w trakcie nauki kilkakrotnie podkreślałam, jak ważne są dla mnie zadania domowe, ich wykonywanie oraz kontrolowanie ich przez nauczyciela. Wychodziłam z założenia, że jeśli dziecko przychodzi na indywidualne zajęcia właśnie po to, aby nadrobić zaległości i przygotować się do konkretnego egzaminu, nauczyciel powinien nie tylko przekazywać materiał, ale również sprawdzać, czy uczeń go rozumie i przyswaja, monitorować postępy oraz odpowiednio reagować, jeśli pojawiają się problemy.
I właśnie tego, moim zdaniem, zabrakło.
Miałam wrażenie, że głównym celem było przeprowadzenie zaplanowanych lekcji i przekazanie materiału, a nie doprowadzenie do tego, aby dziecko rzeczywiście ten materiał opanowało. Dla mnie jest to zasadnicza różnica. Płaciłam nie za samo „przeprowadzenie” 23 lekcji, ale za naukę i przygotowanie córki do konkretnego egzaminu.
Szczególnie zaskoczyła mnie również informacja, że w wieku mojej córki dziecko powinno już samo rozumieć, że musi się uczyć. Oczywiście zgadzam się, że uczeń ma swoją odpowiedzialność za naukę. Jednak kiedy rodzic zgłasza się do nauczyciela, opłaca indywidualne zajęcia i od początku jasno przedstawia sytuację dziecka oraz cel nauki, ma prawo oczekiwać profesjonalnego prowadzenia, kontroli postępów i informacji zwrotnej.
W rezultacie odbyły się 23 zajęcia, ponieśliśmy znaczne koszty, a córka nie zdała egzaminu. Dlatego z mojej perspektywy był to niestety czas i pieniądze wydane bez oczekiwanego efektu.
Piszę tę opinię nie po to, aby kogokolwiek urazić, ale aby rodzice, wybierając nauczyciela, mieli świadomość, jakiego rodzaju współpracy mogą się spodziewać. W naszym przypadku zabrakło mi przede wszystkim zainteresowania efektem końcowym – tym, aby dziecko rzeczywiście nauczyło się przedmiotu, a nie tylko uczestniczyło w kolejnych lekcjach.
Aby dodać opinię, musisz się zalogować.